Obserwatorzy

środa, 20 lutego 2013

RĘKODZIEŁO WŚCIEKŁOŚCIĄ MALOWANE!

Witajcie:)
Mniej więcej dwa miesiące temu dostałam w pracy dodatkowe pieniążki i postanowiłam sprawić sobie porządny ,ciężki i dodam,że nie tani czajnik.Wybierałam bardzo uczciwie i z dumą przyniosłam mój zakup do domu.Zapakowany był w firmowy karton,a w środku książeczka informacyjna zapewniała mnie,że kupiłam produkt najwyższej jakości,który posłuży mi lata.I jakież było moje zdziwieni,gdy w niedziele wstawiłam wodę i okazało się,że kuchnia jest pełna wody.Najpierw zdziwienie,a póżniej wściekłość i to taka z niecenzuralnymi słowami mnie opanowała,bo niestety nie zachowałam rachunku,a boski czajnik najzwyczajniej w świecie przeciekał.Żal go było wyrzucić,więc przerobiłam go na ...wazon kuchenny-o taki:)





Serwetka konwaliowa pochodzi z prezentu jaki dostałam od GRAŻYNKI.Bardzo dziękuję:)
Prezentem od GRAŻYNKI jak i od DANUSI pochwalę się przy innej okazji,ponieważ mój aparat odmówił już współpracy:)Pozdrawiam Was już prawie...wiosennie(oby!!!) i do zobaczenia:)

50 komentarzy:

  1. Czajnik świetny, szkoda ze nie może służyć ci jak powinien, ale jako wazon też się spisał;-)) Tulipanki cudowne;-)









    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny ten czajniko-wazonik:)
    Kwiatuszki w nim także śliczne:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, ale jako wazon też jest ładnie. I te tulipanki, aż chce się wiosny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kasiu jak widać nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :)
    Twój nowy wazonik ślicznie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale go cudnie przerobiłaś. Niech paskud chociaż do czegoś się przyda. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyli, ,, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło":):):)
    Też bym się wkurzyła, ale jako wazonik z tymi tulipankami wygląda ekstra!

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna metamorfoza!A kwiatki cudne i dłuuuugo będą stały,nie zwiędną tak szybko:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Grunt to mieć dobry pomysł.
    Przynajmniej nic się u Ciebie nie zmarnuje.
    I przyznam się przy okazji, że ja też nie wyrzucam jak coś tam się popsuło, uszkodziło... A nóż doczeka się kiedyś nowego, drugiego życia...

    OdpowiedzUsuń
  9. o rany ale pech że paragonu nie zachowałaś :/ ale za taki bukiet co w czajniku widać dałabym się pokroić i posolić!!!
    pozdrawiam ciepło :-)))

    OdpowiedzUsuń
  10. ja bym z czajnika nic nie wyczarowała, brawo!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak to mówią: "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło" ;o) Takiego wazonu nie ma nikt! ;o)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj no czasem tak to bywa, trzeba na wszystko patrzeć. Ale wyszedł ślicznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kasieńko TERAZ to już faktycznie jest to produkt NAJWYŻSZEJ JAKOŚCI, do tego zupełnie bezcenny, bo jedyny w swoim rodzaju :DDD
    Buziaki posyłamy :***

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiesz co... zwyczajny czajnik każdy może mieć (no, prawie ;-))) ale takiego wazonu to już nie ;) Tak się wiosennie zrobiło u Ciebie, babo kochana;)
    A różowe tulipany to moje ulubione!!
    Ściskam czule;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja wkurzona na pewno bym wyrzuciła ten czajnik,bo w życiu bym nie pomyślała że można coś z nim zrobić,a Ty Kasiu zrobiłaś z niego taki cudny wazon i te tulipanki jakie śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurcze szkoda czajnika. Tez muszę kupić, a tanie nie są. Ale pomysł miałaś fajny jak go wykorzystać :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pech (z powodu paragonu) zgrabnie przekułaś w sukces rękodzielniczy :)
    Ten czajnik nawet nie marzył o takiej karierze!

    OdpowiedzUsuń
  18. Kasiu grunt że wreszcie do czegoś służy, pięknie go ubrałaś a na tulipany się napatrzeć nie mogę

    OdpowiedzUsuń
  19. Teraz jest piękny! No dobrze że chociaż tak cudnie odreagowałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Przykro mi ,ze paragonu nie zachowalas . Ale i mialas suuper pomysl i pieknie sie prezentuje on teraz jako wazon :) Suuper :) Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie ma tego złego... ale rozumiem, że można się w takiej sytuacji wściec! Za to czajnik po metamorfozie jest wspaniały, jedyny w swoim rodzaju, a tulipanki wyglądają w nim uroczo.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. No cóż....nie powiem co by mnie trafiło w takiej sytuacji...fajny pomysł się z tego przykrego doświadczenia narodził:)Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale pech! Okropność. Teraz przynajmniej posłuży Ci jako ładny wazon, ale to i tak pech!

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak to się mówi "nie ma złego, co by na dobre nie wyszło" :):):)

    OdpowiedzUsuń
  25. Szkoda, że czajnik okazłl się dziurawy, ale za to wazonik wyszedł cudny. Pozdrawiam, Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  26. Bidulko. No nie masz czajnika, ale masz ładny wazon a w nim piekne kwiatki a to też się chyba liczy :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, wazon pierwsza klasa :))

    OdpowiedzUsuń
  28. Masz za to jedyny w swoim rodzaju wazon :)

    OdpowiedzUsuń
  29. No przecież się nie pomylili, masz produkt najwyższej jakości i posłuży Ci długie lata ... a, że jako wazon ...
    Nie, żartuję, też bym się wściekła. Bo żeby mieć taki wazonik, to nie musiałabyś takiej kasy wydawać.
    Najważniejsze jest to, że zachowałaś zimną krew, i nie wyrzuciłas go do śmietnika.
    Brawa za kreatywność !!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Uśmiałam się ! Kochana a jak się zrypie lodówka ? Już jestem ciekawa jak ją przerobisz, pewnie na piękny kredensik kuchenny :) Jestem pod wrażeniem Twojej kreatywności ! SUUUPPEERRR !

    OdpowiedzUsuń
  31. Gdybyś zachowała rachunek, to czajnik pewnie by okazał się być w porządku ;) Ale tak przynajmniej masz oryginalny, jedyny taki wazon :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Szkoda czajniczka,ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło;))Piękny masz wazonik :))

    OdpowiedzUsuń
  33. No przykre, dobrze, że chociaż jako wazon posłuży ;-).
    A mnie zainteresowały te tulipanki, chyba jeszcze nie pokazywałaś, sama robiłaś?

    OdpowiedzUsuń
  34. i to jest zdolność znajdowania pozytywnych rozwiązań w każdej sytuacji :)
    brawo Kasiu!

    OdpowiedzUsuń
  35. No cóż, nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło.
    Wazon-czajnik jest super.

    OdpowiedzUsuń
  36. Kasiu czajniczek wazonik wyglada przepieknie, przykro mi tylko, ze musialas go przerobic z przymusu ale mi sie w tej wersji bardzo podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  37. mój mąż chomik to wszysy=tkie rachunki chowa...ja niestety tylko butowe...wspólczuje historii czajnikowej:(((

    OdpowiedzUsuń
  38. Z rachunkami to ja mam tak samo:( Ale z czajnikiem to wyszło jak w powiedzeniu - nie ma tego złego. Wazon kuchenny świetnie się prezentuje. Dobrze, że potrafiłaś zrobić z czajnika takie cudeńko, bo dzięki temu mniejsza strata. Ściskam Kasieńko. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Sama chyba nie mogłabym się oprzeć przed kupnem takiego czajnika.Jest rzeczywiście fantastyczny.Z paragonami niestety również zdarzało mi się tak postępować.Ale ostatnio nauczona doświadczeniami zmieniłam to.Metamorfoza Twojego czajnika jest rewelacyjna. Dobre i to .Masz przepiękny niepowtarzalny wazon.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  40. Czajnik piękny szkoda, że Ci taki zawód sprawił. Jak ja nie lubię takich sytuacji. Lepiej jednak zostawiać paragony przez jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  41. Szkoda czajnika, dobrze, że chociaż za wazon może posłużyć
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Jak miło u Ciebie i różnorodnie:) I masz papuga ślicznego:)Pozdrawiam, a wolna chwila pooglądam:)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ależ bym się wściekła. Szkoda bardzo, czajnik uroczy. Teraz masz uroczy wazon ;)

    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  44. Czajnik naprawdę piękny. Zawsze trzeba trzymać paragony, ale cóż tez kiedyś miałam taką sytuację. Nauczyło mnie to żeby nie wyrzucać. W sumie i tak jakoś go uratowałaś. Zdobi Twoja kuchnię w formie wazonu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  45. powiem szczerze, że chyba się opłaciło kupić przeciekający czajnik- wazon piękny i oryginalny, a jak by tam posadzić krokusy na wiosnę?
    pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  46. Świetny post. Miła atmosfera na twoim blogu. Podoba mi się tutaj.
    Zapraszam do odwiedzenia mojego bloga. Nowe zdjęcia.
    Jeśli spodobają Ci się moje zdjęcie polub mnie na fan page: https://www.facebook.com/pages/In-another-light/413836138693856
    Będę Ci ogromnie wdzięczna.

    Życzę miłego dnia. Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. Mimo wszystko piękny jest.......A jeśli chodzi o paragony, to mam problem! Kiedyś 3 sekundy po odejściu od kasy po prostu ZGUBIŁAM absolutnie! A okazało się, że kupiłam nie ten model, co chciałam. Całe szczęście płaciłam kartą i wtedy zawsze można paragon odtworzyć. Już kilkukrotnie tak rozwiązywałam ten problem!
    Buziaki wielkie i piękne jest Twoje decu:)

    OdpowiedzUsuń
  48. Wazon Kasiu iście nowatorski i niespotykany. Bardzo mi się podoba. Kasiu jeśli się nie pogniewasz to zapytam i poradzę a nóż widelec. Czy ten czajnik jest metalowy czy emaliowy. Czy ten wyciek jest bardzo duży? Jeśli jest metalowy , a wyciek nie jest duży to warto jest sam brzeg zlutować , jest specjalna luta do takiego metalu , który poddawany jest obróbce termicznej. Mój tato zalutował mi w ten sposób mój garnek do gotowania na parze. Jeśli jest to czajnik emaliowany to nieco trudniej ale również są specjalne emalie ale musiała byś mieć kogoś z piecem do wypału ceramiki pod ręką aby wypali tą emalie , która zasklepiłaby przeciek. Jednak i taka wersja dekoracyjnego czajnika jest piękna. Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie. Grzegorz

    OdpowiedzUsuń
  49. Matko Panie nie mam pojęcia jak czajnik ów wyglądał przez liftingiem, ale teraz całkiem mi się podoba, więc po co te nerwy:)?a z drugiej strony ko zachowuje to durnowate paragony? rozumiem w pełni, że to absurd!!!

    OdpowiedzUsuń
  50. Pech, ale pięknie to wykorzystałaś :)

    OdpowiedzUsuń