Obserwatorzy

niedziela, 16 grudnia 2012

JEŻU MALUSIEŃKI...

Witajcie!
Wczoraj został ukończony filcaczek,którego jak dotąd najdłużej dziubałam igiełką.A wszystko przez jego...igiełki,których wczepianie to bardzo żmudna praca.Oto ona:)


 Jak na prawdziwą kobietkę przystało-nawet w igiełkach zaplątał się jej ukochany różowy kolor


Ponieważ jak to w gorącym przedświątecznym okresie -mało czasu,więc dziś mało tekstu,dużo zdjęć,a pokażę w jak miłym towarzystwie piszę posta.



Miłego tygodnia Wam życzę.Nie dajcie się zamęczyć przygotowaniami do świąt.Do zobaczenia:)

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Narzeczona Marysia:)

Witajcie:)
Wczoraj były imieniny mojej Mamci i z tej okazji przygotowałam coś "własnemi rencami".Chyba każda Mama lubi dostawać takie prezenty od swoich dzieci.W każdym razie moja bardzo się ucieszyła:)A dostała taką szafeczkę-góra pomalowana zieloną bejcą,a szufladki "babeczkowe" :)


Teraz będzie o narzeczonej Marysi.Mam 3,5 letniego siostrzeńca Kubusia,którego uwielbiam.Kubuś w tym roku poszedł do przedszkola,a wcześniej chodził do żłobka.I tu okazało się,że tak jak Panie w żłobku pozwalały przynosić zabawki bez ograniczeń wielkościowych,tak w przedszkolu można ,ale maciupeńkie.A,że wiadomo,że największym przyjacielem dzieci jest miś-więc zrobiłam takiego maluszka,który śmiało może zamieszkać w kieszonce przedszkolaka:)



No,ale do rzeczy.W czasie wakacji Kubuś pojechała z rodzicami na wycieczkę  autokarową.Niestety autokar tak wił się po górskich dróżkach,wykręcał i wywijał,że biedny chłopaczek tego nie wytrzymał-zzieleniał i ...rzygnął sobie obficie.W piątek w trakcie mikołajkowego balu  w przedszkolu Kubuś  z zachwytem patrzył na śliczną Marysię uznaną za oficjalną narzeczoną.
Marysia pląsała,kręciła  się w  kółeczku wywijała piruety w rytm muzyki,a gdy piosenka się skończyła zachwycony Kubuś  podszedł do niej i  z uczuciem w głosie powiedział-"Marysiu jak ty ślicznie tańczysz!!!!!Aż się rzygać chce"
Fajnie co???
Miłego tygodnia Wam życzę i do zobaczenia:)

piątek, 7 grudnia 2012

@@@@@@@@@@@@@@@@@

Witajcie:)
Ponieważ zawsze mam problem z tytułem,a dziś ten problem jest większy niż zazwyczaj,dlatego też zamieszczam tylko literki:)
A dziś post chwalipięcki... i nie tylko:)
Na pierwszy ogień idzie Małgosia z bloga "ZA MOIMI DRZWIAMI". To właśnie Ona urządziła powszechny spis blogowych zwierząt(banerek tego wydarzenia,które nadal trwa widoczny jest na pasku bocznym,a szczegóły na blogu-Ani-Małgosi,a nam udało się zdobyć jedną z nagród.Oto jakie cuda do nas przywędrowały:




Musicie mi uwierzyć,że to co widzicie to tylko malutka cząsteczka,bo mnóstwo drobiazgów tkwi misternie zapakowane i jeszcze nie widoczne,bo bardzo chciałam zrobić zdjęcia w stanie nienaruszonym,bo potem np.część jadalną musiałabym wydzierać z mordek nastolatków o delikatnie mówiąc nienagannym apetycie:)
Gosia jest wielką miłośniczką kotów,więc od nas dla niej pojechał mini-kiciuś.

Dawno,dawno temu umówiłyśmy się z pewną przemiłą Krysią na wymiankę:)Krysi spodobał się mój golasek,który poleciał do niej w towarzystwie myszek:)
A do mnie przyleciał przecudny jamniczek:)
Nieustająco zapraszam Was również na blog Kamili u której można zdobyć np.takie cudeńko....
....jak i wiele innych:)
Nie po raz pierwszy zostałam obdarowana przez Janeczkę.Jej prezenty są zawsze zarówno trafione w "10" jak i niespodziewane:)Tym razem otrzymałam takie cudeńko:)
Wszystkim bardzo,bardzo dziękuję za prezenty:)Pragnę jeszcze zaznaczyć,że część zdjęć została pożyczona z blogów autorek:)
I na koniec wiadomość nie mniej ważna- zwyciężczynią w moim "kocim candy" zostaje ANONIMOWA IGA.Gratuluję Idze-bardzo proszę o adres ,na który to czekam tydzień,jeśli po tym czasie zwyciężczyni nie zgłosi się po nagrodę wylosuję nową osobę:)Wszystkim Wam bardzo dziękuję za zabawę i już obmyślam nową:)Pozdrawiam gorąco i do zobaczenia:)
PS>NIE MOGŁAM WAM TEGO NIE POKAZAĆ:)
Nie umiem usunąć głupiego napisu z dołu,ale moim zdaniem zdjęcie jest boskie:)

poniedziałek, 3 grudnia 2012

***********************************************************

Witajcie:)
Powoli ogarnia nas świąteczne szaleństwo.Z wystaw sklepowych jak  i telewizji zagląda do nas święty Mikołaj.I co??? Ano to,że ja szczerze mówiąc nie przepadam za tym i nie przepadam za świątecznymi ozdobami,ale jest kilka takich,którym nie potrafiłam się oprzeć,a w pełni są rękodziełem,więc wpisują się w klimat bloga no i nie mogłam Wam ich nie pokazać:)
Pierwsza z nich to peruwiańska szopka-moja ukochana i ulubiona,ze względu na jej bajeczne kolory,no i wykonały ją czyjeś łapki:)






Druga pochodząca z Afryki-zupełnie inna w klimacie-taka ascetyczna,ale moim zdaniem nie mniej piękna:)
A żebyście nie myśleli,że ja nic w tym klimacie nie działam to pokażę Wam kolejne dzieło na kiermasz świąteczny:)O taką nieco inną choineczkę:)

Pozdrawiam Was gorąco i do zobaczenia:)

poniedziałek, 26 listopada 2012

DZIEŃ MISIA:)

Witajcie:)
Podobno wczoraj był światowy dzień pluszowego misia,a że dzieci lubią misie i czasem ich mamy też,więc z tej okazji powstał co prawda nie pluszowy lecz filcowy,ale za to duuuuży ,bo przeszło 30 cm.O taki:)



No i tu mamy dylemat,bo czy misie panda mają ogon,a jeśli tak to jaki???
Na szkolny kiermasz świąteczny-wspólnymi siłami powstało  pudełeczko....

.....i bombeczka..
Chciałam Wam jeszcze pokazać już dorosłego Tytusa,bo szczury osiągają wiek dojrzały ok 3-4m-ca,i tyle właśnie ma nasz gryzoń.Skradł on serduszko każdemu z wyjątkiem mojego męża-dla którego "szczur to szczur"Pod przysięgą mogę powiedzieć,że Tytus jest słodki ,rozkoszny,poznaje swoich domowników,niezwykle żarłoczny i ...wręcz pedantyczny.Oczywiście rozumiem awersję niektórych do tych zwierząt,ale ja z czystym sumieniem polecam szczurki na pupili domowych:)
Pozdrawiam Was gorąco-miłego tygodnia:)

piątek, 23 listopada 2012

Mój idol moja miłość i ...komu,komu:)

Witajcie!
Ponieważ nastąpiło u mnie duże "zmęczenie materiału",a zostało mi jeszcze kilka dni urlopu,więc jeden z tych dni postanowiłam wykorzystać dziś i stąd ten nieplanowy post:)
Pisałam już kiedyś,że moje dziecko uwielbia Michaela Jacksona i prócz pełnej płytoteki tego piosenkarza sięgającej jeszcze czasów Jackson 5 czyta też wszystkie książki,biografie, wspomnienia na jego temat,jak też zbiera wszelkie związane ze swoim idolem gadzety.Ponieważ ja staram się popierać zainteresowania swoich dzieci,więc i sama przykładam do nich  chętnie łapkę o tak:

 I tak.....


Nawet ściana w pokoju mojej córki jest taka:
I już pokazywany,ale tak pasuje do tematu,że przypomnę....

Jest jeszcze wiele innych Michaelów,które często wyszły z Waszych łapek,a kilku oczekuje na pierwszą gwiazdkę:)
Jeśli o pierwszą gwiazdkę chodzi może ma ktoś z Was ochotę na wymiankę-oferujemy wszystkie  13 części "Wampirka" w twardych okładkach w stanie idealnym-jeden raz przeczytane i praktycznie bez śladów użytkowania.


Jeśli ktoś chętny proszę o wiadomość na meila,jeśli chętnych będzie więcej niż jedna wtedy wybierzemy jedną  osóbkę.W zamian poproszę  o "gwiazdkę" wykonaną Waszymi łapkami.
Pozdrawiam gorąco-Kasia:)

poniedziałek, 19 listopada 2012

CZY MNIE JESZCZE PAMIĘTASZ????

Witajcie!!!!
Na początek chciałbym Wam BARDZO podziękować za kontakt-jaki miałam z Wami drogą meilową,sms-ową i telefoniczną ,a nawet w jednym przypadku listowy!!!!Wielkie dzięki- miło wiedzieć,że jesteście i myślicie o nas.Wasze trzymanie kciuków i życzenia zdrowia w swoim czasie zdziałały cuda:)
Tak jak pisałam poprzednio Tato mój  miał mieć operację-na którą między innymi musiał wyrazić zgodę pulmonolog(mój Tato ma POCHP-jest wieloletnim palaczem) i kardiolog.I tu wielki szok-okazało się ,że mój Tata przeszedł zawał o którym nie wiedział,a wydolność jego serca to ..35%-w tym stanie operacja była nie możliwa,a ja widziałam wszystko na czarno z wszelkimi możliwymi powikłaniami.Przerażała mnie też droga oficjalna NFZ- po prostu bałam się ,że mój Tata nie zdąży.I tu rękę wyciągnął do nas zwykły człowiek,wspaniały lekarz z którym mam przyjemność pracować-dr.Robert.Poruszył niebo i ziemię,ruszył swoje znajomości i mój Tata w przeciągu tygodnia znalazł się w szpitalu na oddziale kardiologii.W każdym razie wszystko się powiodło i w chwili obecnej ma już zgodę kardiologa na operację -na którą w chwili obecnej czeka,jako rekonwalescent kardiologiczny:)To tak w wielkim skrócie nasza historia,a ja przyznaję się,że na stres reaguje brakiem sił i czuję się jak 90-latka.Zaglądałam do Was cały czas-ale na komentowanie-brakowało czasu i tychże sił.Braków u Was nie nadrobię ,ale postaram się poprawić-bo to co przed nami to już w porównaniu z tym co za nami Pikuś,a sorrka Pan Pikuś.Twórczo działałam ale o niebo mniej,ale coś tam mam do pokazania-o np.takiego śpioszka...





I jeszcze taki domeczek...

Pozdrawiam Was niezwykle gorąco i nade wszystko życzę zdrowia:)