Obserwatorzy

piątek, 21 października 2011

Wynik i kolejne chwalipięctwo!

Witajcie!
Bardzo Wam dziękuję za tyle ciepłych słów pod moim postem.Szkoda tylko,ze większość z Was miała takie doświadczenia.No ale nic to!W każdym razie jest mi niezmiernie miło,ze tyle chętnych zgłosiło się po "osierocone"króliczki.Korzystając z "maszyny losującej" w postaci  moich dzieci(Gabi powiedz jakąś liczbę....a teraz Ty Grzesiu )no i odliczając zwyciężyła MOLCIA!Serdeczne gratulacje i proszę o adresik.
No a teraz chwalipięctwo.
Na blogu JOASI zobaczyłam piękny wisior.Dodałam komentarz i jakie było moje zdziwienie,gdy dostałam wiadomość,ze wisior może być mój.Od słowa do słowa zrodziła się wymianka.ASIA poprosiła o rudego,filcowego kotka.I tu zdradzę wam sekret,kotek jest to filcaczek,z którym miałam największą trudność.Niby prosty,a mnie wychodziło jakieś dziwactwo.Ten ASINY to drugi kotek w mojej "karierze"-pierwszy jest biały(jeszcze nie pokazywany) a wcześniej było 100 prób:)No ale jest i wyszedł tak:




A oto mój piękny wisior:
A tak prezentuje się na mojej piersiastej klatce


Ale to nie koniec chwalipięctwa>
Pamiętacie jak pokazywałam Wam ślimaczki???Chciałam nawet porozdawać potomstwo i jako chętna na przygarnięcie zwierzaczka zgłosiła się BOŻENKA.Maluszki zostały wysłane,a ja otrzymałam piękny prezent:
No i tu musicie mi uwierzyć,ale w pudełeczku znajdują się śliczne kolczyki,ale ...padły mi baterie w aparacie,więc obiecuje pokazać je póżniej.
Kolejny prezent był dla mnie totalnym zaskoczeniem!Kiedyś u KASI skomentowałam pewną opaskę i jakież było moje zaskoczenie,kiedy Pan listonosz przyniósł mi paczuszkę a  w niej.....
.....takie cudo!
Dziewuszki moje kochane bardzo,bardzo Wam dziękuję.Jest mi niezwykle milo i przeważnie mam gulę w gardle,gdy dostaje takie wspaniałości!!!!!!!!!
Dotrwaliście do końca??????????Mam nadzieję,ze tak.
Miłego-piątkowo-sobotnio-niedzielnego wypoczynku Wam życzę:):)

środa, 19 października 2011

Mini candy królikowe.

Witajcie!
No to dziś będzie niemiło trochę.Otóż jakiś czas temu nasza blogowa koleżanka zapytała mnie czy nie zrobiłabym króliczka ze zdjęcia ale troszkę nietypowego.Pewnie,ze bym zrobiła.Sama byłam ciekawa jak wyjdzie,więc zrobiłam go szybko i wysłałam zdjęcie z pytaniem czy o to chodzi.Króliczek spodobał się i zostałam poproszona o trzy takie kicaki.Rzadko robię coś za pieniążki,bo nie bardzo wiem na ile wycenić mam swoją pracę,dlatego też często moje transakcje kończą się wymianką.W tym przypadku miała to być transakcja finansowa,gdyż okazało się ,ze przesyłka za granicę(tam mieszka zamawiająca) jest droga(ok 60 zł),więc wymianka tak naprawdę nie ma sensu.Szybko dorobiłam dwa króliczki -wysłałam zdjęcia do akceptacji i umówiłyśmy się,ze wyślę paczuszkę do koleżanki w Polsce i ona też przeleje mi pieniążki.Było to jakiś miesiąc temu.Co jakiś czas dostawałam e-maila,że coś wypadło i jeszcze nie teraz,ale lada chwila dokończymy tranzakcje.Ostatnią wiadomość otrzymałam ...dwa tygodnie temu,że właśnie jutro zostaną dopełnione wszelkie formalności-i cisza.W związku z tym myślę ,ze już dosyć czekania,a gdyby dana osoba(nie piszę kto to,bo nie o to chodzi)była zainteresowana,to na prawdę napisanie meila to jest ...minuta:)Co więcej co jakiś czas trafiam na pozostawiony przez naszą koleżankę komentarz.
Piszę Wam o tym wszystkim nie dlatego,żeby "napiętnować" kogoś tylko najzwyczajniej jest mi przykro i uważam,ze jeśli chcemy być szanowani,to mimo,że z większością z Was nigdy nie będę miała okazji się spotkać,to jednak szanujmy siebie tak zwyczajnie i  po ludzku.Szkoda jest mi tego czasu,który poświęciłąm na wywiązanie się z czegoś -czego się podjęłam,a ktoś to chyba olała.
Ponieważ króliczki nie doczekały się swojego odbiorcy ogłaszam krótkie CANDY.
Zasady-komentarz pod postem i wyrażenie chęci posiadania króliczków-i tyle.Powiedzmy do piątku do godziny 14.
Oto one:






Pozdrawiam Was gorąco i uprzedzam,ze następny post znowu będzie chwalipięcki:).Miłego tygodnia:)

poniedziałek, 17 października 2011

Orbitek.

Witajcie!
Obiecałam straszliwe wieści,ale nie będę stresować,ani Was,ani siebie  z poniedziałkiem.Więc dziś na różowo i z uśmiechem:)
Moje dzieci i ja sama również bardzo lubię pączka z reklamy gumy Orbit.Ostatnio idąc do sklepu zapytałam co komu kupić no i stanęło na tym ,ze mam kupić gumę ,ale koniecznie z figurką.No ale cóż jak figurki były wszelakie,ale ukochanego pączusia ani sztuki.Więc co dalej????Ano -mamoooo zrobisz????Zrobiłam:)



 Bieduszek-wykałaczkę mu póżniej zabiorę,aby głupot nie robił:)
Powstał jeszcze obrazek-co prawda nieco abstrakcyjny,ale pokażę Wam,bo nie dość,że słoniowy to jeszcze w moich ukochanych kolorach udało mi się go machnąć.
To tyle na dziś.Spokojnego i zdrowego tygodnia Wam życzę.Pozdrawiam wszystkich razem i każdego z osobna:)

piątek, 14 października 2011

Biedroneczki są w kropeczki!!!!

Witajcie!!!!
Jesień się dopiero zaczyna ,a ja już chcę lato!!!!Co prawda lubię jesień i jej kolory,ale dobijają mnie zasmarkane nosy,czapki,buty i te warstwy ubrań.
Niejako na wspomnienie lata,ale od razu z przeznaczeniem dla latorośli pewnej milutkiej knujki powstały zwierzęta  w liczbie sztuk dwie!Do adresatki dotarły więc pokazuje je na chwilkę przed odlotem:):):)





I znów się muszę pochwalić!!!!Doszła do mnie paczuszka wymiankowa  od Ewci no i z mojej strony pełen zachwyt!!!!Przepraszam za jakość zdjęć,ale był bunt sprzętu i tylko to mi się udało z niego wycisnąć.

Piękności moje!!!!Ewuniu bardzo Ci jeszcze raz dziękuję!!!
Lecę teraz do spraw ważnych i ważniejszych,ale obiecuje wieczorkiem do Was pozaglądać.Jeśli nic się nie wyjaśni to następny post będzie wielce nieprzyjemny-o taki zakapior ze mnie:)
Pozdrawiam Was gorąco i do zobaczenia!!!!

poniedziałek, 10 października 2011

Nie filcakowo i chwalipięctwo!

Witajcie!
Bardzo Wam dziękuję za tyle ciepłych słów pod adresem mojej mamy i dzieciaczków.Ano takie to życie raz z górki,a raz pod górkę.
Mimo iż sporo filcaczków czeka na swoją blogową kolejkę to pokażę Wam inną moją działalność.Na początek dziewczyna o turkusowych oczach:)Bardzo lubię tego typu lalki,nawet chciałam kupić sobie taką u mistrzyni szydełka ,ale cena jak dla mnie była zaporowa,wiec zrobiłam sobie namiastkę  pokazywanych cudów:)

A tu z wcześniej zrobioną nieco mniejszą koleżanką:)

Pokażę wam jeszcze mój pierwszy wianuszek z masosolnym ozdobionym decu serduszkiem-wersja łazienkowa:)
Zobaczcie jak u mnie w domu trudno dostać się do komputera-wszyscy chcą korzystać i nawet ślinią się na ekran:)
A teraz będzie chwalipięctwo.Prezenty od Was!
Piękny aniołek od MADZI.
Cudowne prezenty od BEATKI.BEATKO-wybacz,ze nie wszystkie,ale część została przechwycona :)
Dłuuuuuugie prezenty od EWCI.
I cudna karteczka wraz z bransoletką od JANECZKI.
Kochane bardzo,bardzo Wam dziękuję !!!Nie dość,ze jest to ogromnie miłe to jak dla mnie jeszcze wzruszające:)Uwielbiam patrzeć na wasze ślady w moim domu,a wierzcie mi jest ich nie mało:)
Miłego tygodnia Wam życzę.Do zobaczenia wkrótce:)

piątek, 7 października 2011

Rozważania lekko filozoficzne.

Witajcie!
Chciałam  z Wami  dzisiaj podzielić się  moimi rozważaniami.
W taki nastrój wprowadziło mnie Candy u  EWCI,gdyż i powód tej zabawy nie jest błahy,zresztą sami zobaczcie.EWCIA piszę i ja się z nią zgadzam,ze dane wydarzenie może zmienić czyjeś życie.A ja chcę Wam opowiedzieć jak pewne wydarzenie zmieniło życie mojej Mamy.
W 1997 roku moja Mama była już po 40.W kwietniu po raz pierwszy została Babcią-urodził się Grześ.W czerwcu bardzo gorącego lata zaczęła mieć zawroty głowy,uczucie takie jak by miała zasłabnąć.Nietrudno się domyślić,ze wszyscy stawiali na klimakterium,którego objawy nasila straszny upał.Szczęśliwie się złożyło,ze w tym mniej więcej czasie Mama miała badania okresowe w pracy i między innymi musiała zaliczyć neurologa.Ten w trakcie badania stwierdził,ze Mama ma słabsze odruchy z lewej strony.Zaczęła się dalsza diagnostyka i okazało się,ze moja Mama miała guza mózgu!!!Decyzja-operacja  i dopiero w trakcie jej trwania można będzie na 100% stwierdzić jakiego rodzaju jest to guz-łagodny,czy złośliwy.Szczęściem w nieszczęsciu był to nerwiak (czyli łagodny)na nerwie słuchowym-wielkości mandarynki.Wiadomo było,ze po operacji Mama na pewno straci częściowo słuch,a co dalej nie wiadomo.Dużym zagrożeniem było to,ze guz znajdował się blisko pnia mózgu.Wszystko zakończyło się dobrze.To znaczy guz usunięto na ile było to możliwe,Mama słuch straciła tylko w jednym uchu,ale nie całkowicie,ale miała porażoną twarz i częściowy lewostronny niedowład..Moja Mama z pięknej kobiety zwracającej uwagę swą urodą na ulicy,stała się osobą zwracającą uwagę z zupełnie innego powodu.Rehabilitacja i próba usprawnienia uszkodzonych nerwów trwała trzy lata.Niestety nic to nie dało.Moja Mama unikała zdjęć,spotkań z nowymi ludzmi,patrzenia w lustro.Niewiele dawało wsparcie rodziny,przekonywanie,ze to nie takie ważne-przecież najważniejsze,ze żyje.W między czasie urodziła się Gabi a czas płynął.Dzieci poszły do przedszkola i zbliżał się pierwszy dzień Babci na który moja Mama nie chciała iść.Przyznaje,że ja się wściekłam powiedziałam,,zeby w takim razie sama powiedziała swoim wnukom,że nie przyjdzie.Moja Mama przyniosła dotąd nie widziane przez dzieciaki zdjęcia i zaczęli oglądać.Padło pytanie -a kto to jest????To ja powiedziała moja Mama.Opowiedziała im wtedy na miarę możliwości zrozumienia 2 i 4 latka o swojej chorobie i jej następstwach.Gdy obejrzeli album moje dzieci  powiedziały-BABCIU TERAZ JESTEŚ ŁADNIEJSZA!I to była najlepsza i najskuteczniejsza terapia.Moja Mama przestała zasłaniać twarz chustką,a na dniu babci w przedszkolu siedziała w pierwszym rzędzie.I tak to jedno zdanie zmieniło życie mojej Mamy,a przy okazji nas wszystkich.
A ponieważ jest to blog robótkowy w zasadzie to pokażę Wam coś co robiłam na wymiankę z inną Ewcią,bo wiem,ze ona pokazała już żyrafkę na swoim blogu.


Ponieważ moja część wymianki,jeszcze do mnie nie dotarła to pochwalę się jak przyjdzie,zresztą w następnym poście,będę się chwalić tym co dostałam od Was i za co bardzo,bardzo dziękuję:)
Miłego odpoczynku Wam życzę -wszystkim razem i każdemu z osobna.

poniedziałek, 3 października 2011

Dozwolone od lat 18!!!!!!!!!!!!!!!!!

Witajcie!!!!!
Na początku chciałabym podziękować bardzo,bardzo za wszystkie życzenia które od Was otrzymałam w komentarzach,listach,kartkach,telefonach i e-mailach.Od kiedy prowadzę bloga tj,od niespełna pół roku lista bliskich mi osób ogromnie się zwiększyła.Jest mi z tego powodu ciepło na serduszku i ogromnie dziękuję:)
Dziś na poprawę poniedziałkowego humory pokażę coś co mam nadzieję wywoła uśmiech na buziolach.
Bardzo często dodając komentarz do zrobionej przez Was lali czy misia piszę ,ze bardzo lubię zabawki.Ale ja na prawdę bardzo je lubię .Mam ich w domu dużo ,żeby nie powiedzieć bardzo dużo.Są chyba w każdym pomieszczeniu naszego domu,nawet w ....toalecie.
Kupowałam je na targu staroci ,nie wiem jaka firma je produkowała,gdyż nie mają żadnego napisu,ale bardzo je lubię:)Mam trzy dziewczynki i trzech chłopców-co wyrażnie widać:)
Oto one lale w wersji lekko perwersyjnej:)










No ale nie same golasy mam w łazience :)Są jeszcze obrazki mojej twórczości,których chyba dotąd nie pokazywałam:)

Miłego tygodnia Wam życzę,lecę szykować się do pracy.Do zobaczenia:)