Obserwatorzy

wtorek, 25 października 2011

POCZĄTEK.

Witajcie!
Wiecie co mnie bardzo interesuje?To skąd macie takie "rękodzielnicze" zdolności i  jak  to się stało,ze prowadzicie bloga.A żeby namówić Was do wyznań sama powiem jak to się stało w moim przypadku:)
To,że coś tam sobie robię to chyba wyniosłam z domu-mieszkałam jako dziecko na tak zwanej "kupie" to znaczy trzy rodziny w trzech pokojach.Były to w większości czasy głębokiego kryzysu,więc jak ktoś chciał np. sweterek to musiał go sobie sam zrobić.Ciocia-szydełkowała,babcia -szyła,moja mama robiła na drutach,a ja się przyglądałam.
Co do bloga  to za "matkę chrzestną " swojego uważam Darię z"KOLOROWEGO ZACISZA".Pamiętam,ze poprosiłam ją o uszycie aniołka poprzez allegro(nawet nie wiedziałam,ze istnieją blogi rękodzielnicze),a ,ze DARIA jest przemiłą osobą co jakiś czas pisałyśmy do siebie.Gdy okazało się ,ze ja też czasem "rękodzieję" namawiała mnie na założenie bloga.Pierwsze "NIE" było bardzo zdecydowane,a kolejne już trochę mniej.Po pół roku blogowania mogę z czystym sumieniem powiedzieć DARIO -dziękuję Ci kochana:)
No a filcowanie?Gdy dzięki DARII zobaczyłam,ze istnieje coś takiego jak blogi zaczęłam je regularnie podglądać.Na jednym z nich zobaczyłam cudnego misia polarnego-miał otwarty pyszczek,piękne stópki i ogólnie niesamowicie mi się podobał.Ponieważ na blogu był odnośnik,ze jak ktoś chce kupić to proszę bardzo-zapytałam.Niestety cena za misia (miał 10 cm) była równoznaczna z jedną piątą mojej pensji,więc musiałam zrezygnować,ale ziarenko zostało zasiane:)Następnie kupiłam chyba trzy filcaczki od ANI,również poprzez allegro.Zapytałam kto ją nauczył filcować .ANIA na to,że sama się nauczyła.No i to była kropka nad i,bo skoro ktoś może to mogę i ja:).No i tak to się zaczęło.
A na potwierdzenie mojej opowieści pokażę Wam....misia.Niestety pierwowzoru nie mogę pokazać,bo nie udało mi się skontaktować z właścicielką zdjęcia.Ale nieskromnie powiem,ze przestałam wzdychać do tamtego misia:)




A jak to się zaczęło u Was.Bardzo proszę napiszcie na swoich blogach posta na ten temat.Pozdrawiam Was gorąco  i miłego tygodnia życzę:)

48 komentarzy:

  1. Misio zwala z nóg, rewelacyjny, czuje się jak dziecko, które zaraz zawoła mame i bedzie smęcić "kup mi, kup mi". U mnie początki były podobne, tak to jest jak chciałby się tyle rzeczy a zwyczajnie człowieka na nie nie stać. W takim przypadku trzeba sobie samemu zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko pół roku zajmujesz się filcowaniem? Masz niesamowite zdolności! Zazdroszczę;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Misiek misiulutki! Podoba mi się Toje wezwanie. jak dorwę trochę czasu to napiszę coś na ten temat!

    OdpowiedzUsuń
  4. I ten miś to jest Twoja pierwsza praca?? O matko, taki piękny, a ja swoje pierwsze aniołki wyrzuciłam pod osłoną nocy, żeby nikt nie widział i nie użył tego potem przeciwko mnie jak już będę sławna i bogata ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że motywujesz mnie dalej do sklecenia posta o początkach ;) Sklecę, sklecę - tylko w archiwum fotograficzne się muszę zagłębić ;)
    A Twój misiol jest przecudny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przesłodki ten niedźwiadek. Postaram się napisać o moich początkach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sliczny miso :) Super historia o Twoim pocztku, i bardzo interesujaca :)
    pozwala na wirtualne poznanie wlasciela bloga blizej :) swietny pomysl

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze to jakoś tak niewinnie się zaczyna. Ja szukałam jakiegoś tutka na uszycie czegoś, już nawet nie pamiętam czego. Trafiłam na blog Gazyni, a od niej do innych szyciowych, decu, masosolnych koleżanek. Po jakimś czasie dojrzałam do założenia swojego bloga, a potem...trafiłam na Twojego i tego cudniastego misia ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochany ten miś. Oczka i nosek przypominają mi pluszowego pieska z mojego dzieciństwa :) przy okazji następnego wpisu postaram się napisać jakie u mnie były początki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana robisz to tak pięknie że nie mam słów misiaczek cudności pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny jest Twój misiek i jaki słodziutki ma pyszczek

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakoś nikt się nie zwierza. :)
    Ja szperając w necie trafiłam na bloga z szyciem. Potem na kolejnego i jakoś poszło :)
    Szyję od czerwca, a zaczęłam dlatego, że musiałam uszyć posłanie psu dla którego mieliśmy być Domem tymczasowym i ja szyję do tej pory a piesek do nas nie dojechał. Fundacja się rozmyśliła, w efekcie nikt go nie adoptował i jest dalej w hotelu dla psów. Abstrakcja ale takie jest życie niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozumiem Kasiu że to wyzwanie, dobrze przyjmuję, zaskoczyłaś mnie, że sama nauczyłaś się filcować, myślałam że ja jestem Zosia samosia, a tu proszę niekoniecznie tylko ja, ale o tym w kolejnym poście, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dobrze, że prowadzisz bloga
    i zajęłaś się właśnie filcowaniem

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. A co do misia to jest kochany

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Misio jest mega słodki ,fajne ma łapki na ostatnim zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Miś jak żywy! Nie dziwię się, że już nie wzdychasz do tamtego. Nie ma to jak zrobić coś własnymi łapkami - jaka radość i satysfakcja! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. nie wierzę, że można się nauczyć robic takie cuda! według mnie trzeba mnieć dar, talent czy coś podobnego :)
    ja nawet nie próbuję, bo na pewno by mi nie wyszło. No dobra, raz spróbowałam, jedną kulkę udało mi się zrobić ale na tej pierwszej kulce igły połamałam:/
    A praca z rękodziełem u mnie zaczęła się całkiem niedawno ale to były rzeczy do szuflady. Chciałam, kiedyś zebrać wszystko razem i uwiecznić na zdjęciaciach lecz w szufladzie pusto. Prace rozeszły się po znajomych nie wiedzieć kiedy. Więc mój blog to taka przechowalnia podejmkowanych prób i moich prac. O prowadzeniu bloga też nie miałam pojęcia gdyby nie hendmejdbajkejt, którą znam osobiście. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kasiu! Misiek jest piękny! Też jestem zaskoczona, że tak krótko filcujesz! Po prostu masz talent:).
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Łoł... misiek mnie oczarował!! Proszę o więcej.

    OdpowiedzUsuń
  21. Kasiu kochana misio przecudny no i fajny pomysł na posta,na pewno napiszę ,ale to dopiero jak już nadrobię zaległości blogowe z kilku dni,buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  22. jak to sie mówi Chcieć to móc :) obys wiecej próbowała i mogła :) bo zapał masz i talent.Czyli wychodzi na to że to wszystko to tez przezemnie :O)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekawe są Twoje początki filcowania i blogowania. A patrząc na tego uroczego misiaczka, to dobrze, że wówczas, ten wymarzony, był dla Ciebie zbyt drogi, w innym razie nie powstałby ten słodziak i cały szereg innych, wspaniałych filcaków :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Jest jak zwykle przesłodki, a Ty Kasiu jesteś szalenie zdolna i kreatywna!

    OdpowiedzUsuń
  25. Kasiu, kocham wszystkie Twoje zwierzaczki. Są śliczne i oczu od nich oderwać nie mogę. Janek też piszczy kiedy oglądamy kolejnego cudnego filcaczka. A co do moich początków z blogowaniem to dłuższa historia i może kiedyś opowiem ją w jakimś poście. W każdym bądź razie ja jestem kryzysowa studentka i przed laty dużo szyłam, dziergałam dla siebie potem też dla syna, a po kilkunastu latach wróciłam do swoich zainteresowań. Na szczęście, bo spotkałam tu cudownych ludzi. Pozdrawiam cieplutko. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Miś jest cudowny, czy mogłabyś zdradzić w mejlu gdzie kupiłaś nosek i oczka?
    Ja zaczęłam filcować swoje ludziko- zwierzaczki po prostu z głowy, pierwszy był skrzato- mikołaj, później sikorki i inne ptaszyny.

    OdpowiedzUsuń
  27. a ja jakieś 2 lata temu szukałam w necie pomysłu na fajne wykonanie/zakupienie albumu ślubnego.. wrzuciłam hasło w google i trafiłam na blogi świetnych scraperek.. uzależniło mnie przeglądanie tych blogów - co wieczór musiałam pooglądać... aż w końcu sama postanowiłam się zmierzyć z nowością jak dla mnie wówczas - scrapbookingiem.
    Miś - uroczy Ci wyszedł, no i znowu ta zadarta dupka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Misiu cudowny.Na temat moich początków,które przerodziły się w pasję jest w zasadzie napisane na moim blogu.Faktem jest ,że gdyby ktoś jeszcze rok temu powiedział że wyciągnę swoje sznurki przed tak liczne i szacowne grono to na pewno bym go wyśmiała:))))Przyznasz zapewne że będąc "samoukiem" jest ogromne zadowolenie z osiągnięć zwłaszcza takich jak TWOJE:)
    Gratuluje i pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja też mam takie korzenie "rękodzielnicze". Misiaczek jest słodziutki:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Wsoaniały misiek. Miałaś świetny pomysł z opisaniem swojej historii tworzenia. Ja również niedługo opiszę swoją. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  31. Jak troszkę czasu znajdę to oczywiście że przypomnę sobie o swoich początkach i je opiszę :)
    Twój misiak jest tak zachwycający,że nie mam odpowiednich słów żeby opisać swój zachwyt...

    OdpowiedzUsuń
  32. Cudny miś. Fajny pomysł na posta. Może i ja kiedyś coś napiszę. Z netu to faktycznie można nauczyć się wszystkiego nie tylko rękodzieła. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  33. a ja już odpowiedziałam na odzew :) i posta napisałam ;) a misiaczek jest boski! :)) cacuchno.

    OdpowiedzUsuń
  34. miś jest słodki. a początki? napisałam o początkach w pierwszym poście na moim blogu chyba ( muszę sprawdzić) ale w skrócie, pod serduszkiem rosło mi dziecię a ja bardzo chciałam móc mu dać coś takiego zupełnie od siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Jaki super misiek Ci sie udal -exstra:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  36. Kasieńko.... oczywiście TY wygrałaś w moim candy-obserwacje :) Jeszcze raz proszę o adreski.

    OdpowiedzUsuń
  37. Cześć. Minio jest słodziutki. Trzymam kciuki za dalsze filcaki. A o początkach napisałam na swoim blogu, zapraszam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja załapałam bakcyla "rękodzieła" w dzieciństwie. W mojej rodzinie kobiety zawsze coś dziergały, szyły, wymieniały się krojami, wzorami itp. i udzieliło mi się :)
    Na blogi trafiłam przypadkiem i bardzo mi się spodobało, że autorki pokazują, co robią itd i tak jakoś zachciało mi się dołączyć :)
    Filcowania nigdy nie próbowałam, ale podziwiam efekty. Miś jest uroczy :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Trochę mi wstyd do Was zaglądać, mój blog ma trochę inną tematykę, ale może w cieniu, przez nikogo nie zauważony, uda mi się tutaj uchować :-):-):-) Misio polarny jest rewelacyjny, a sądząc po jego bezbronnym wzroku, bardzo łagodny. Pozdrawiam serdecznie:-)

    OdpowiedzUsuń
  40. A ja tradycyjnie nadrabiam zaległości i zaczynam od końca :-)
    Misiu wspaniały!!! I choć pierwowzoru nie znam, to Twój i tak pewnie jest lepszy, bo Twój :-)
    A początki blogowe? Chciałam uszyć przyjaciółce na prezent parę młodą - szukałam w necie inspiracji i trafiłam na jakiegoś bloga, który mnie oczarował. Później chciałam uszyć coś innego i znów szukałam w necie i znów trafiłam na jakiegoś bloga, a potem znowu i znowu - w sumie nie za bardzo pojmowałam o co chodzi w tym całym blogowym świecie, do dziś wiele rzeczy jest dla mnie tajemnicą, ale w końcu zechciałam się dowiedzieć co inni myślą o tym co robię i sama założyłam bloga... No i miałam się nauczyć systematyczności - to chyba nie wyszło ;-) No i trudne pytanie, bo długo by można było pisać....

    OdpowiedzUsuń
  41. Witam,
    nie mogę się napatrzeć na Twoje wyroby z filcu, a ten misiak to juz w ogóle najlepszy - świetne pomysły i gratuluję zdolności.
    Będzie mi miło jeśli zajrzysz do mnie:)
    http://jewelajna.blogspot.com/

    Ps. będę tu na pewno zaglądać:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  42. Piękne dzieła, a misio superowy :) Zazdraszczam niesamowitych zdolności :) Gratuluję i życzę jeszcze wspanialszych ( o ile to możliwe) prac! Zapraszam w odwiedziny do siebie, ja rozpoczynam przygodę z szydełkiem. Pozdrawiam serdecznie, Monika

    OdpowiedzUsuń